Powrót nie okazał się tak prosty jak myślałam. Piszę i piszę, ale nic jeszcze nie nadaje się do publikacji. Dlaczego? Ponieważ cały czas mam wrażenie, że czegoś tam brakuje, że treść powoduje więcej pytań niż odpowiedzi. Nie chcę Wam tego robić. Nie chcę tego robić sobie. Wiem, że będę musiała wtedy walczyć z wewnętrznym przymusem, by pisać dalej, by publikować. A skoro dbam o siebie – nie mogę na to pozwolić.

Schodzę więc coraz głębiej z moimi treściami. Gdy poczuję, że mam element, od którego mogę zacząć – zacznę publikację pewnego bloku tematów. Intuicja. Coś, czego w pewnym momencie przestałam słuchać. Coś, co zagłuszyłam. A jednocześnie coś, co wracając do mojego życia znacznie je ułatwiło. A skoro działa, jak mogę jej nie słuchać?

Ponieważ nie jestem gotowa zacząć zgodnie z tym, co chciałam publikować, postanowiłam zacząć od innej strony. Zacząć od DZIŚ. Bo to nie jest tak, że moja droga jest skończona… że wyzdrowiałam, życie wydaje się piękne, jestem silna i już nie popełniam błędów 😉 Nie.

Przyznam, że był moment, w którym nawet myślałam, że jest idealnie, że czemu wcześniej nie mogło tak być? Przecież to takie proste. Trzymanie równowagi, harmonii…

Potem córeczka zaraziła mnie rotawirusem… Idealnie po powrocie na bloga, gdzie miałam pisać artykuły, publikować… a ja nie miałam siły na nic.

Kilka małych, dodatkowych bodźców w różnych obszarach i nagle byłam tam, gdzie kiedyś… tam, gdzie nie chciałam być. I nagle ten spokój, który odczuwałam znowu mi uciekł, znowu musiałam o niego walczyć.

Co różni teraz od tego, co było rok temu? To, że teraz wiem, jak dobrze może być. Jaki spokój, spójność można odczuwać. Nie da się tego zapomnieć 😉

Dlatego o to walczę 🙂 A w serii wpisów „Inspiracje” chce zawrzeć rzeczy, ludzi, książki, konta, filmy, źródła, które wspierają mnie w tej walce. Przede wszystkim TERAZ.

Ktoś powie: „Eee! Nie trzeba się inspirować! Trzeba działać, działać, działać!”. A ja powiem, że masz słuchać siebie nie innych 😉 Jeśli wydaje Ci się, że potrzebujesz inspiracji – korzystaj z niej.

Więcej! Uważam, że to tak naprawdę nasz obowiązek, by codziennie dostarczać sobie wspierających treści. Zwłaszcza, gdy wokół jesteśmy otoczeni przez tyle negatywnych wiadomości… Jakoś nikt nie mówi o tym, że trzeba je uciąć, że trzeba działać, a nie mówić, krytykować, potępiać, podawać dalej…

Oczywiście możesz od siebie wymagać, by być ze stali, by radzić sobie bez tego. A ja Cię spytam: po co? I możesz mieć argumenty ku temu. I może to być Twoja droga. Na teraz.

To była moja droga. Sposób, który uważałam za najlepszy, by przetrwać. I możliwe, że umożliwił mi przetrwanie. Tylko, że trwałam w nim tak długo, że nie zauważyłam, że już nie muszę walczyć… A raczej sama zaczęłam tworzyć sobie powody, dla których nie mogłam wyjść z trybu przetrwania.

Umysł ludzki jest zadziwiający… Chcesz pozostać w trybie przetrwania? To dostarczy Ci ku temu powodów. Nawet nie będziesz sobie zdawać z tego sprawy.

Czy teraz rozumiesz, dlaczego nie mogę zamknąć żadnego tematu artykułu? 😀 Wierz mi, że z tego wyrzuciłam już zalążki na pięć innych artykułów. Fragmenty jak powyższy pozostawiają we mnie niedosyt… Przyznam, że pisanie na takie tematy jest dla mnie ciężkie. Bo ciężko każdy z nich „zamknąć”. Pewnie będę musiała pogodzić się z faktem, że nie da się tego po prostu zrobić.

Ale dziś przechodzę do tematu 🙂

Inspiracje z ostatniego okresu

Filmy

Wracając do „siebie” sięgnęłam po filmy. Tym razem chciałabym Wam polecić jeden z nich.

„Siła spokoju”

To nie pierwszy raz, kiedy oglądam ten film. Pierwszy raz po wielu latach. I przyznam, że nigdy nie rozumiałam go tak jak teraz…

Część rzeczy może wydawać się w nim magią. Ale poniekąd tą magię dostrzegam teraz w swoim życiu. Mój umysł pracuje na innych obrotach. Wszystko stało się prostsze. A raczej wszystko jest prostsze, gdy udaje mi się trzymać właśnie ten spokój. Praca, nauka, życie.

Fragmenty z filmu:

„Gdy nie dostajesz tego, czego chcesz, cierpisz;
gdy dostajesz to, czego nie chcesz, cierpisz;
nawet gdy dostajesz dokładnie to, czego chcesz, wciąż cierpisz, ponieważ nie możesz zachować tego na zawsze” (!)

„Niektórzy ludzie przeżywają całe swoje życie, nigdy się nie budząc.”

„Na ścieżce, którą wybrałeś, nie ma pochwały i nie ma nagany.

Pochwały i nagany są formami manipulacji, których ty już nie potrzebujesz.”

„Nie ma czegoś takiego jak lepiej. Nigdy nie będziesz lepszy. Nigdy też nie będziesz od nikogo gorszy.”

„Zamiast winić innych lub okoliczności za twe własne kłopoty, lepiej wziąłbyś w swoje ręce odpowiedzialność za swoje życie, jakie by ono nie było. Kiedy otworzą ci się oczy, to zobaczysz, że twoje zdrowie, szczęście i wszystkie okoliczności w życiu są świadomie lub nieświadomie, w dużej mierze zaaranżowane przez ciebie samego

„Gdzie jesteś? Tutaj.
Kiedy jesteś? Teraz.
Kim jesteś? Tym momentem.”

Podcasty

Od lat jedna z moich ulubionych form zdobywania wiedzy, motywacji, inspiracji <3 Którą świetnie można łączyć z innymi czynnościami 😉

PLT #088 Jak zacząć żyć według filozofii Lepiej Teraz?- Radek Budnicki

Ostatnio zasłuchuje się w podcaście „Lepiej teraz”, Radka Budnickiego. I zastanawiam się jakim cudem trafiłam na niego tak późno!?

Ale nie ma co żałować 🙂 W końcu jak mówi Radek, ważne co zrobimy TERAZ, trzeba zacząć od TERAZ.

Podejście, które opisuje, jest mi bardzo bliskie. W dużej mierze oddaje to, w jaki sposób zmieniłam się w miesiącach po wypadku oraz kierunek, w którym chcę iść. Przy okazji dowiedziałam się, że mój sposób działania jest teraz mocno „stoicki” – a ja zamierzam zadbać, by dalej podążać w tym kierunku. Bo mi tu dobrze <3 Bo mi tak dobrze <3

Dla zainteresowanych zdecydowanie polecam podcast PLT #088 Jak zacząć żyć według filozofii Lepiej Teraz?- Radek Budnicki

Rzucił Programowanie i Zarobił 2,327,492 PLN… w 1 dzień – Maciej Aniserowicz | Projektant Życia #6

Ktoś zapyta: a co to ma wspólnego ze zdrowiem psychicznym? A ja powiem, że wystarczy posłuchać, by znaleźć odpowiedź. Podcast moim zdaniem w zdecydowanej większości skupia się na zdrowiu psychicznym, odporności, inteligencji emocjonalnej. Podpowiem nawet jeden z moich faworytów, z tej rozmowy – 24:00 minuta 🙂

Wersja audio również dostępna – TUTAJ lub poniżej:

Instagram

#DbanieToWyzwanie u Jest Rudo

Bardzo spodobał mi się temat wyzwania, dlatego postanowiłam spróbować. Chyba już od co najmniej roku czy dwóch lat nie brałam udziału w żadnym wyzwaniu. A dbanie o siebie jest dla mnie teraz chlebem powszednim. Pewnie dlatego realizacja zadań nie była dla mnie wyzwaniem 😀 Gdy tylko dostawałam zadania na dany dzień, kilka punktów mogłam z góry odhaczyć. To też było dla mnie mega motywujące, ponieważ jeszcze rok temu byłoby to dla mnie rzeczywiście wyzwaniem 😀

Tymczasem, ku inspiracji, motywacji czy refleksji, kilka postów, które opublikowałam w ramach wyzwania w temacie dbania o siebie:

Wyświetl ten post na Instagramie.

Dzień 3 wyzwania u @jestrudo – #DbanieToWyzwanie – dzisiaj dbamy o ciało . Przyznam, że naprawdę nie doceniałam tego, co się zadzieje, gdy dołączałam do grona zainteresowanych 😉 Ile przemyśleń we mnie wywoła. Ile ciekawych rzeczy przeczytam. Ile inspirujących historii i kobiet poznam! (oraz ile kont dołączy do grona obserwowanych przeze mnie ❤) . Dzisiejsze zadanie to zadbanie o własne ciało 🛀 . Proste, co nie? Hmm… aktualnie wiele zadań z wyzwania jest dla mnie naturalne, proste, oczywiste. Ale jeszcze rok temu zdecydowanie tak by nie było! . Mam wrażenie, że istotną rzeczą w dbaniu o własne ciało jest jego akceptacja… Ciężko dbać o kogoś/coś, czego się nie akceptuje… A jeśli wtedy dbamy, to czy z naprawdę właściwych pobudek? Czy dbamy, bo akceptujemy siebie, kochamy siebie i dlatego chcemy zadbać o własne potrzeby? Czy dlatego, że dążymy do jakiegoś nieosiągalnego „ideału”, od którego dzieli nas tylko milimetr! Albo właściwie centymetr, kilogram… kilka kilogramów? Kilka poprawek. Kilka miesięcy pracy. 😑 . Problem w tym, że czasem dążymy do celu, licząc, że kiedy go osiągniemy zaakceptujemy siebie. Jednak osiągamy go. Osiągamy wiele razy więcej niż chciałyśmy. I nie potrafimy tego docenić. Nie potrafimy się zaakceptować… . A gdyby tak zacząć z innego punktu? Z punktu akceptacji? Nie oznacza to, że przestaniesz dążyć do celu czy w ogóle widzieć ten cel, że spoczniesz na laurach. Ale może podróż sama w sobie zacznie Cię bardziej cieszyć? Będzie łatwiejsza, przyjemniejsza. I dużo zdrowsza dla Ciebie, pod wieloma względami. . U mnie to zadziałało 🙂 Zaakceptowałam siebie. I wszystko zaczęło się zmieniać 😉 . P.S. Zadanie dla Ciebie: ile kotów widzisz na załączonym zdjęciu? 🙈🐈🐈 . P.P.S. Powiesz, co to wszystko ma wspólnego ze zdjęciem? Ano to, że nie o tym miałam pisać xD Miałam pisać o tym, jak dzięki medytacjom jestem w stanie słuchać swojego ciała jak nigdy… ale to, co powstało jest jeszcze lepsze, więc do tematu medytacji wrócę wkrótce 😉 . #akceptacja #ciało #dbamosiebie #zdrowie #życie #medytacje #kwiatlotosu #lotos #uważność

Post udostępniony przez Żaneta Jażdżyk (@zjazdzyk)

Wyświetl ten post na Instagramie.

Biorę udział w wyzwaniu #dbanietowyzwanie u Natalii z @jestrudo, które bardzo Wam polecam. Wyzwanie oraz ogólnie zainteresowanie tematem dbania o siebie 😉 . Zadziwiające jak wiele osób w dzisiejszych czasach zapomina o najważniejszej dla siebie osobie – samym sobie. . Co poczułaś czytając te słowa? 🤔 ➡️ "najważniejszej dla siebie osobie – samym sobie" Co czujesz? . Mogę powiedzieć, co sama czułam kiedyś. Poczucie bycia nie fair… Jak to? Ja mam być dla siebie najważniejsza? Nie no… Litości! Mam dziecko. Nie mogę być taką egoistką! To ono jest u mnie na pierwszym miejscu. Dalej rodzina. Mąż, siostry, rodzice… przypadkowo spotkani ludzie… . Czy ktoś ode mnie wymagał, bym potrzeby innych stawiała nad swoje? Nie. To była moja osobista misja. Łatwiej było zaniedbywac siebie niż nie wywiązać się z czegoś w stosunku do innych… Łatwiej było powiedzieć "NIE" sobie niż komukolwiek innemu… Czemu tak łatwo zrobić z siebie męczennika? . Postawienie siebie na pierwszym miejscu nie było łatwe… ale było warte całej tej pracy ❤ To jeden z "milowych kroków" na drodze, którą pokonałam w ciągu tego roku. Postawienie siebie na pierwszym miejscu pociąga za sobą wiele pozytywnych zmian. Jeśli stawiasz siebie na pierwszym miejscu nie obędziesz się bez: ✔ trzymania własnych granic (a przede wszystkim ich znajomości oraz pozwolenia sobie na ich posiadanie!), ✔ asertywności, ✔ umiejętności mówienia "NIE" zarówno rzeczom, których nie chcesz robić jak też "genialnym" pomysłom, które musisz odpuścić, bo dbasz o siebie 🙃 Bo Ty jesteś na pierwszym miejscu. I to siebie nie chcesz zabiedbać. ✔ proszenia innych o pomoc. . Jesli zadbasz o siebie – dbanie o innych przyjdzie Ci z dużo większą łatwością i naturalnością 😉 Jeśli nie zadbasz o siebie – prędzej czy później Twoje źródło się wyczerpie, a "z próżnego i Salomon nie naleje"! Wiem, co mówię. Byłam tam i nie mam zamiaru nigdy wracać 👍 . Ciąg dalszy nastąpi… #dbamosiebie #asertywność #psychologia #zmiany #granice #trzymaniewłasnychgranic #jestemdlasiebienajwazniejsza #umiejętnośćmówienianie #nie

Post udostępniony przez Żaneta Jażdżyk (@zjazdzyk)

Wyświetl ten post na Instagramie.

Dzień 4. Wyzwania #DbanieToWyzwanie Dziś mamy zadbać o relację z samą sobą 👍 Więc jak o nią dbam? . ➡ Medytacje. Nie ma nic lepszego nad to, jeśli chodzi o kontakt z samą sobą. . Przyznam, że czasem wydaje mi się, że wszystko jest ok. Mam siłę, działam, dbam o siebie. A potem siadam do medytacji… i totalnie mi nie idzie. W mojej głowie jest tyle szumu, tyle myśli… Kiedyś nie słyszałam go w ogóle, choć wcale mnie nie opuszczał. Na szczęście wraz z praktyką uważności i medytacjami (które praktykuje już od marca, regularnie, min. raz dziennie) nauczyłam się wyłączać ten szum. Nauczyłam się mówić myślom: „Bye! Bye! Nie jesteś mi teraz potrzebna”. Mega uczucie 🙂 . I mam na myśli wyłączanie go nie tylko podczas medytacji, ale w ogóle w ciągu dnia 😉 Myśli i emocje przychodzą i odchodzą. Akceptuję je. Przyjmuję to, co chcą mi powiedzieć. Ale to ja decyduję, co robię. Wyłączyłam autopilota, automatyczne odpowiedzi organizmu. Włączyłam uważność. Mega uwalniające 😉 Polecam! . Ponownie wspomniana relacja jest dla mnie teraz normą. Ale jeszcze pare miesięcy temu tak nie było… Poniekąd mam wrażenie, że w pewnym momencie gdzieś znikłam. Mam pewne przypuszczenia gdzie, mam przypuszczenia dlaczego… ale tak naprawdę nie chcę wnikać. „Dlaczego” nic tu nie zmieni. Nie muszę znać „dlaczego”. Nie odkryłabym go. Może znalazłabym pare wymówek, usprawiedliwień. Ale co one by zmieniły? Pozwoliły mi pozostać w danym punkcie, z pakietem wymówek, dlaczego jestem tu, gdzie jestem, choć nie chcę? (skoro już doszłam, czego nie chcę 😜 bo to też nie było łatwe…) . Istotne są dwie rzeczy: gdzie jestem teraz i czy jest mi z tym dobrze. Nie? To w takim razie trzeba to zmienić. A nie zastanawiać się jak Wszechświat i wszystko (wszyscy) wokół doprowadziło mnie do punktu, w którym jestem teraz. To nic nie zmieni… . P.S. Na zdjęciu jedna z lepszych lektur na jakie trafiłam w ostatnim czasie. Nadal ją czytam, ale już teraz wiem, że nawet dla pierwszych kilkudziesięciu stron warta jest uwagi.

Post udostępniony przez Żaneta Jażdżyk (@zjazdzyk)

Ogólnie jak coś tymi inspiracjami dzielę się na bieżąco w Stories na moim Instagramie oraz relacjach na Fanpage’u Nettelog. Raz na jakiś czas postaram się nimi podzielić w formie zbiorczej na blogu, właśnie w artykułach tego typu 😉

Książki

Nie będę się już niestety rozpisywać, ale wspomnę, co jest u mnie aktualnie na tapecie:

„Życie. Piękna katastrofa”, Jon Kabat-Zinn – którą rozpoczęłam jako pierwszą pozycję, wracając do siebie po wypadku, i z której wyniosłam dużo wiedzy w temacie medytacji, redukcji stresu czy uważności; ale która ma z 500 stron 😀 I musiała ustąpić innym tematom, aż do ostatniego okresu.

„W pułapce myśli. Jak skutecznie poradzić sobie z depresją, stresem i lękiem”, Hayes Steven C. , Smith Spencer – którą również wałkuje od kilku miesięcy; mimo, że jest genialna, wiecznie utykam na zadaniach praktycznych, których nie chcę pomijać;

„Powrót do swego wewnętrznego domu”, John Bradshaw – genialna pozycja! Ale jak wyżej 🙂 Plus dodatkowo, pracuję nad nią równolegle do terapii, w której jestem. Także pewnie się zejdzie jeszcze z co najmniej rok 😉

„Sztuka prostego życia”, Shunmyo Masumo – coś dużo „lżejszego” w porównaniu do powyższych.

Ogólnie w temacie książek często lubię się dzielić z Wami ich fragmentami, a zdecydowanie tytułami. Znajdziecie je w przypiętych relacjach na moim profilu na Instagramie. Dodatkowo jak coś przypięłam temat Stresu a uważności, który poruszałam jakiś czas temu w Stories.

To by było tyle na dziś 🙂 Nie czuję niedosytu. Jest dobrze. Mam nadzieję, że i Wy czujecie podobnie? Przyda się coś? A może Wy mi podrzucicie coś, co zainspirowało Was w ostatnim okresie?

Jak Wam się podoba pomysł z wpisami tego typu?