sheryl-sandberg-wlacz-sie-do-gry

Przygotujcie się na dużą dawkę inspiracji! Wpis skierowany w tym przypadku zwłaszcza do kobiet, choć i mężczyznom może dać dużo do myślenia 😉

Dla kogo jest książka „Włącz się do gry”?

Osobiście uważam, że nie tylko dla kobiet – co mogłoby przyjść na myśl także po przeczytaniu tej recenzji. Z jednej strony tak – sam tytuł dedykuje ją kobietom, które nie włączają się do „gry” bądź bardzo szybko z niej odpadają (związek, ślub, dzieci). Z drugiej strony dla równowagi w związku potrzeba współpracy obojga partnerów. Myślę też, że wielu Panów może nie zdawać sobie sprawy jak trudno jest kobiecie osiągnąć sukces i z czym to się wiążę w życiu osobistym oraz jak jest to postrzegane przez innych.

Krótka refleksja – jak to wygląda u mnie?

Muszę przyznać, że mam farta. Zawsze chciałam być niezależna, dążyłam do tego realizując kolejne cele. Trafiłam również na mężczyznę, którego moja niezależność nie odstrasza, a wręcz przeciwnie – sam stał się dla mnie niesamowitym źródłem motywacji, inspiracji oraz podbudował moją wiarę w samą siebie. Często żartuję, że bardziej wierzył we mnie niż ja sama – co jest prawdą 🙂 Przełożyło się to na pewno na moje życie. Wielu rzeczy nie osiągnęłabym bez Jego poczucia pewności, co do tego, że mi się uda 🙂

Książka mocno otworzyła mi oczy na to jakie mam szczęście, będąc z kimś, kto od początku wspierał i wspiera mój rozwój. Owszem, najcięższy test pod tym kątem przed nami (dziecko), ale nawet tutaj się nie obawiam 😉

Recenzja książki

Czytając kolejne rozdziały byłam coraz bardziej zaskoczona „problemem” nadal istniejących stereotypów i przekonań co do roli kobiet w dzisiejszych czasach. Czy sukces i kobieta idą w parze?

„sukces i sympatia otoczenia w wypadku mężczyzn się łączą, a w wypadku kobiet nie. Kiedy mężczyzna osiąga sukces, jest lubiany zarówno przez mężczyzn, jak i kobiety. Kiedy kobieta odnosi sukces, ludzie bez względu na płeć lubią ją mniej. Prawda jest szokująca, ale jednocześnie nie zaskakuje: szokująca, gdyż nikt nigdy nie przyzna się do tworzenia stereotypów na podstawie płci, a nie zaskakuje, bo przecież to właśnie robimy.”

~Sheryl Sandberg

Jako przykład podany jest eksperyment przeprowadzony w 2003 roku, sprawdzający postrzeganie mężczyzn i kobiet w miejscu pracy. Eksperyment przeprowadzony został wśród studentów Harvardzkiej Szkoły Biznesu. Materiał udostępniony studentom zawierał opis kariery przedsiębiorczyni – Heidi Rozen. Z tym, że część studentów dostała materiał z imieniem zmienionym na Howard. Wnioski?

„(…) o ile studenci darzyli szacunkiem zarówno Heidi, jak i Howarda, to jednak tylko z Howardem woleliby pracować. Heidi z kolei była postrzegana jako osoba samolubna, „z którą raczej wolałbyś nie pracować i raczej byś jej nie zatrudnił”. Te same dane z jedną różnicą – płci – wywarły kompletnie odmienne wrażenie.”

~Sheryl Sandberg

Ciekawe?

„Większości z nas nikt nie mówi o tej ciemnej stronie sukcesu. Ale i tak wyczuwamy tę karę za nasze osiągnięcia.”

~Sheryl Sandberg

Duże wrażenie wywołał na mnie również rozdział 7: „Nie odchodź, zanim odejdziesz”. Do tego stopnia, że planuję na ten temat oddzielny wpis w swoim czasie 😉 Temat? Planowanie dziecka a kariera zawodowa. W skrócie autorka pisze, by planowanie dziecka nie było jedynym powodem, dla którego odrzucamy kolejne szanse, oferty, zmiany. By nie odchodzić zanim tak naprawdę trzeba będzie odejść.

Muszę przyznać, że tutaj też miałam farta. Nie planowałam dziecka – a przynajmniej jeszcze nie teraz, więc do końca mocno skupiałam się na karierze, nie odpuszczałam. Ciąża mocno pokrzyżowała mi plany, ale za nic nie powiem, że żałuję i z niecierpliwością czekam na Małą 🙂 Co nie zmienia faktu, że potem nadal planuję „wrócić do gry” i mam nadzieję jakoś to pogodzić.

Książka mocno zainspirowała mnie do działania, „pozostania w grze”. I mam nadzieję, że pomoże, kiedy najdą mnie chwile zwątpienia za kilka kolejnych miesięcy 😉 Jak dla mnie to idealna lektura dla kobiet na każdym etapie życia.

 

Świetnym uzupełnieniem książki albo wprowadzeniem dla osób, które zastanawiają się „czy to dla mnie” mogą okazać się dwie mowy samej autorki na TED:

Sama nadal pozostaję w temacie włączania się do gry („Lean in”) choćby obserwując działania organizacji o tej samej nazwie na Twitterze (@LeanInOrg) czy też Facebook’u (Lean In). I wprost nie mogę się nie podzielić filmikiem, na który jakiś czas temu trafiłam:

Na koniec cytat, który niesamowicie podsumowuje jak dla mnie to o czym mówi książka:

„Wyobraźmy sobie, że kariera to maraton – długi, wyczerpujący wysiłek, który ostatecznie daje poczucie satysfakcji. A teraz wyobraźmy sobie maraton, gdzie mężczyzna i kobieta stają na linii startu równie wysportowani i przygotowani. Pada strzał z pistoletu startowego, mężczyzna i kobieta biegną ramię w ramię. Zawodnicy płci męskiej słyszą doping: „Jest dobrze! Tak trzymać!”, ale zawodniczki słyszą inny komunikat: „Wiesz, że nie musisz tego robić!”. Albo: „Dobrze zaczęłaś – ale przecież wcale nie musisz kończyć”. Im dłużej biegną maratończycy, tym głośniej słychać głosy kibicujące mężczyznom: „Tak trzymać! Dasz radę!”. Natomiast kobiety słyszą coraz więcej głosów komunikujących zwątpienie w ich wysiłek. Głosy z zewnątrz i często głos wewnętrzny wielokrotnie kwestionują ich decyzję o kontynuacji wyścigu. Głosy te nawet bywają wrogie. W miarę jak kobiety zmagają się z trudami podczas biegu, widzowie krzyczą: „Po co biegniesz, skoro dzieci potrzebują cię w domu?””

~Sheryl Sandberg

Z tą myślą Was zostawię…

 

Naprawdę musiałam się mocno powstrzymać, by nie napisać jeszcze więcej o wrażeniach po przeczytaniu tej książki. Jestem pewna, że będzie stanowić inspirację do kolejnych wpisów na blogu. To, jak bardzo na mnie podziałała można było obserwować przez jakiś czas na blogowym fanpage’u czy Twitterze (@nettelog_pl) czy też moich prywatnych profilach (@Jeannette_90_). A wszystko zaczęło się od jednej książki 🙂

Polecam!

Druga recenzja w ramach mojego osobistego wyzwania książkowego.

 

Zachęciłam Was do sięgnięcia po tą lekturę? A może już ją znacie i chcielibyście podzielić się refleksjami na jej temat? Jakie wrażenie na Was wywarła?

Co sądzicie o przedstawionych wnioskach? Zgadzacie się, że sukces u kobiet ma swoją cenę i wcale nie jest ona niska?

 

P.S. Pisanie tego artykułu przysporzyło mi niemałego problemu. Najpierw rozpisywałam się w nieskończoność, a następnie krok po kroku usuwałam kolejne fragmenty, by nie przytłoczyć Was ilością treści i naprawdę skupić się na recenzji książki. Fragmenty te staną się podstawą kolejnych wpisów na ten temat na blogu 😉 Temat bardzo mi bliski, jako kobiecie-programistce w branży zdominowanej przez mężczyzn.