W ciągu ostatnich dni kilka razy dostałam pytania dotyczące mojej organizacji dnia z dzieckiem. Ponieważ ostatni wpis w tym temacie był już jakiś czas temu (kategoria: Organizacja dla mam) postanowiłam przygotować kolejne podsumowanie.

Krótki zarys sytuacji

Mam 3-miesięczne dziecko (w sumie lada moment 4 😉 ), mieszkam w Warszawie w bloku, mąż pracuje po 10-12 h dziennie (własna firma) od pon – pt (często również w soboty), babcie w odległości ok. 70 km. Także córeczką przez większość czasu zajmuje się sama.

Co do aktywności: prowadzę tego bloga (publikacje min. raz w tygodniu, nieprzerwanie od lutego 😉 ), grupę wsparcia w zakresie HTML/CSS/JS, pracuję nad kolejnym blogiem i cały czas się rozwijam – co mogą zauważyć osoby znające mnie z tego miejsca, życia oraz Social Mediów. Poza tym standardowe obowiązki + opieka nad dzieckiem.

Dlatego niektórzy dziwią mi się, jak „daję radę”, a jeszcze inni stale prorokują, że zaraz na pewno to się skończy 😉 I tak słyszałam już: „jak dziecko się pojawi na świecie to zobaczysz, że nic nie zrobisz”, „po pierwszych dwóch tygodniach jak przestanie tyle sypiać to już nie dasz rady”. Teraz słyszę, że jak zacznie się przemieszczać to będzie koniec 😀 A ja tymczasem póki co obalam te mity.

Obalanie stereotypów powinnam sobie wpisać w CV. Nie dość, że pracuję w typowo męskiej branży (IT, programowanie) to i w przypadku dziecka twierdzę, że mam czas dla siebie 😛

Szczerze? Tego obawiałam się najbardziej, będąc w ciąży. Braku czasu. Na szczęście znalazły się osoby, które uświadomiły mi, że chcieć to móc, a życie i rozwój własny nie kończy się wraz z narodzinami dziecka. To, co robię sprawia, że nie jestem sfrustrowaną mamą na pełnym etacie.

Nie mówię, że mama, która poświęca się tylko dziecku jest sfrustrowana – raczej, że ja bym była, gdyby całym moim życiem było dziecko. Podziwiam takie mamy 🙂 Ale pomimo całej mojej miłości do Zuzi muszę mieć swoją przestrzeń i czas na rozwój.

Ale rozpisałam się, a miałam pisać na inny temat. Więc zaczynajmy 😉

Mój standardowy dzień z dzieckiem

Rutyna – czcionka normalna, dygresje – pochyła 😉

Z łóżka podnosimy się późno, bo ok. 9/10:00 (powoli to ukracamy), bo po pierwszej pobudce koło 6:00/7:00, śniadanku i zabawie, ucinamy sobie z Zuzią 1-2-godzinną drzemkę. Zuzia zajada drugie śniadanie, a potem idzie pobawić się na matę edukacyjną, by mama mogła zjeść swoje 😉

Śniadanie jem z czystymi kartkami papieru i długopisem oraz odpalonym na telefonie Nozbe. Wyrzucam sprawy z głowy, zapisuje je. Wbrew pozorom rano pojawia się całkiem sporo nowych pomysłów, rozwiązań, itd. W Nozbe mam odfiltrowaną listę zadań na „Dzisiaj”. Wieczorem porządkuje ją tak, by na górze mieć zadania, którymi chcę się zająć najpierw.

Po śniadaniu i wyrzuceniu spraw z głowy ogarniam kolejne kroki mojej porannej rutyny. Towarzyszy mi Zuzia, podróżując między bujaczkiem a łóżkiem.

Swoją drogą bujaczek to zaraz po macie edukacyjnej mój największy HIT. Bardzo pomaga, jeśli Zuzia uparcie nie chce zasnąć. Przykładowo ostatnia środa. Mama postanowiła, że pójdzie wcześniej spać. Wcześniej równa się u mnie 22:00. Niestety Zuzia miała inny plan. Wytrwale bawiła się, marudziła i walczyła do 00:00. Pod koniec już totalnie zmęczona, ale tak to jest, że im bardziej zależy, żeby dziecko poszło spać tym mniej dziecko chce współpracować 😉 O północy wymęczona (ja) przyniosłam do sypialni bujaczek, postawiłam przy łóżku i bujałam nogą. Odpłynęła <3 Po 5 minutach przeniosłam ją na łóżko i w końcu i ja mogłam pójść spać. Kolejny dowód na to, że plany przy dziecku muszą być elastyczne 😉 (na szczęście dziś już śpi od 22:00 i mogę spokojnie popracować).

W ciągu dnia nie planuję ważnych działań. To mój czas spędzany z dzieckiem. Już nauczyłam się, że biorąc się za coś „poważniejszego” funduję sobie tylko dodatkową dawkę frustracji, kiedy muszę się oderwać. Zuzia robi sobie 2-3 półgodzinne drzemki (nie licząc porannej ze mną). Dłuższe – jeśli idę z nią spać. Jeśli ma problem z zaśnięciem i widzę, że jest już bardzo zmęczona – kładę się z nią i potrafi przespać nawet z 2h. Siłą rzeczy – nie mogę nastawiać się na pracę. Dzień jest dla niej.

Koło 14:00/15:00 wychodzimy na spacer. Podczas niego odhaczam telefony (towarzyskie oraz te mniej), słucham podcastów (polskich oraz angielskich). A Zuzia zachwyca się przyrodą. Kiedyś mogłam czasem usiąść na ławce i poczytać, kiedy spała. Ale już nie pamiętam kiedy zasnęła mi na spacerze. Taka sztuka udaje się tylko tacie 😉

Podobno dzieci lubią spacery, moja Zuzia jest ewenementem. Po pierwszych 5 tygodniach kiedy to sypiała na spacerach (dopóki chodziłam, ławka wtedy też odpadała 😉 ), zaczęła marudzić. Często pół godzinki i do mieszkania, czasem dłużej. Naprawdę nakombinowałam się na wszelkie sposoby. Na spacery wychodziła najedzona, z suchą pieluszką, wymęczona albo świeżo wyspana, z przeróżnymi zabawkami przy wózku. Kombinowałam też z ubraniem, porami dnia, itp. Nic nie działało. Ostatnio na szczęście się to zmienia i coraz bardziej wydłużamy spacery. W ostatni weekend tatuś przechodził w sumie 4h z wózkiem (2 x 2h) 🙂

Poza spacerami wystawiam ją również w wózku na balkon. Kiedyś lubiła tak spać. Teraz zazwyczaj obserwuje kwiaty zwisające z balkonu nad Nią. A ja się modlę, by za szybko jej się to nie znudziło 😀

Popołudniami sprzątam mieszkanie. Kiedyś zajmowałam się tym nocami, kiedy Zuzia poszła spać. Jednak nie zawsze dawałam radę. A widzieć bałagan na dzień dobry – drażniło. A tak, 15-30 minut co popołudnie, a potem z 5 min przed snem i jest (względny) porządek.

Przyznam, że kiedyś trudniej było o ten czas w ciągu dnia. Teraz Zuzia coraz częściej „zajmuje się sobą” i jeszcze nie muszę aż tak pilnować „gdzie” 😀 Jak zacznie raczkować dopiero się zacznie 😀 Z drugiej strony – i tak najwięcej działam kiedy pójdzie spać. Co najwyżej mogę być bardziej zmęczona. Zobaczymy.

W ciągu dnia robię sobie jedną „sesję” przed komputerem. Jej długość zależy od Zuzi. Czasem zabawki na macie są w stanie zająć ją na dłużej. Choć najczęściej nie lubi kiedy siedzę 😀 Kiedy mama się krząta dookoła jest ok. Jeśli siedzi – jest źle.

Podczas tej sesji odpowiadam na komentarze – na blogu i w Social Mediach. Ale nie przeglądam Feed’a, grup czy Fanpage’y blogów, które obserwuje. To robię kiedy jestem mobile, kiedy robię coś i mam wolną rękę, np. podczas karmienia 😉 Zapisuje interesujące posty na później (opcja na Facebooku, którą doceniłam, gdy pojawiło się dziecko).

Realizuje również drobne zadania, którymi mogę się zająć od ręki, także blogowe.

Później komputer wyłączam, by nie korciło mnie siedzenie przy nim w każdej wolnej chwili. Ponownie zostaje włączony ok. 21:00. Ale najbardziej intensywnie pracuje kiedy Zuzia już pójdzie spać. Kończę nie później niż o 2:00. Zazwyczaj pracuje 2-4h. I to jest mój najbardziej produktywny czas, kiedy realizuję zadania składające się na moje cele.

Na szczęście zawsze byłam sową i praca w nocy nawet mi wychodzi. Ja wręcz wyczekuje tego momentu.

Przykładowo teraz. Już prawie północ. Skończę wpis, zaplanuje go na blogu. W Nozbe mam już poukładane zadania, którymi zajmę się zaraz po tym 😉 Niewiele już zdziałam, muszę położyć się przed 1:00, bo jutro wypadł mi nieplanowany wyjazd na pół jak nie cały dzień. W weekend wesele.

Dlatego tak ważna jest dla mnie elastyczność oraz znajomość zadań, jakie przede mną stoją. Ten wpis nie powstałby tej nocy, gdybym wiedziała, że jest coś ważniejszego na liście. Owszem, mam swoje tygodniowe cele, ale jestem elastyczna. Inaczej w takim okresie się nie da.

Raz na jakiś czas staram się sobie zrobić taką „wolną” noc (np. ostatnia środa). Nie będę ukrywać: siedzenie do 2:00 noc w noc męczy. Nikt nie mówił, że będzie łatwo. Wiem jednak, że gdybym odpuściła – byłabym może wyspana, ale nie bardziej szczęśliwa niż kiedy kończę dzień na swój sposób. Ale żeby nie było 7-8h/dobę przesypiam codziennie, choć zazwyczaj nie w jednym kawałku 😉

 

Naprawdę starałam się pisać ten wpis w stylu wskazówek dotyczących organizacji niż co Zuzia lubi, a czego nie. Nie do końca mi wyszło 😀 Postaram się już wkrótce przygotować wpis opisujący nie tyle mój dzień, ile zasady jakich się trzymam.

A gdyby ktoś był zainteresowany polecam trzy moje HITY wyprawkowe: bujaczek, matę edukacyjną i nianię video (linki afiliacyjne ceneo). Sama kupiłam z polecenia i jestem bardzo zadowolona 😉

 

Swoją drogą interesuje Cię ten temat? Przedstawiać regularnie co miesiąc czy półtora jak to u mnie wygląda?

Pytania? 🙂

P.S. A za tydzień odpowiedź na inny komentarz [aktualizacja 12.10.: przełożone w czasie, II poł. października lub już listopad]. Podpowiem, że w tematyce planowania 😉 Jeden z tych, które pojawiły się na najczęściej komentowanym artykule na blogu: Dlaczego organizacja elektroniczna.