planowanie jadłospisu

Pisałam już jak planuje swoje zakupy z wykorzystaniem Google Keep. Krokiem generującym dużo opcji na listach jest planowanie jadłospisu. W tym celu korzystam z Trello. W jaki sposób?

Na wstępie wspomnę, że planowanie jadłospisu jest moją największą zmorą. System, który opiszę stosuje od kilku miesięcy i został zainspirowany podczas pisania artykułu o Trello (jedna z inspirujących tablic – planowanie obiadów świątecznych). I muszę przyznać, że nieźle się sprawdza 😉

A pomysł opisania tego systemu na blogu został zainspirowany przez Oszczędnicką i jej wyzwanie: „Ogarnij swoje finanse w 52 tygodnie” (tydzień 21) 🙂

Na temat samej aplikacji Trello pisałam już kilka razy na blogu. Zarówno nt. samej aplikacji jak też jej wykorzystania do zarządzania prywatnymi projektami czy planowania contentu na bloga 😉

 

Planowanie jadłospisu – jak wygląda mój system?

Raz na tydzień na podstawie stanu lodówki określam co mogę zrobić. Nagrywam się zazwyczaj na dyktafon, gdyż jest to wygodniejsze niż zapisywanie na bieżąco pomysłów. Zaglądam do lodówki, nagrywam co w niej mam, czego na pierwszy rzut oka brakuje(wiadomo, że są stałe produkty, które chce mieć zawsze dostępne jak mleko, jajka, masło, itd.). Nagrywam również pomysły, co mogę zrobić z tego co mam.

Na podobnej zasadzie sprawdzam stan pozostałych zapasów jak płatki owsiane, ziemniaki czy olej.

Wprawdzie piszę o jadłospisie, ale na dyktafon nagrywam również stan innych zapasów, np. chemii. To z kolei pomaga mi przy późniejszym generowaniu listy zakupów.

Potrzebny czas: 5 minut

Nagranie wykorzystuje tworząc tygodniowy jadłospis.

 

W Trello mam tablicę w stylu jak na poniższym obrazku (link do skopiowania tablicy w dalszej części artykułu):

planowanie jadłospisu Trello

Widoczne kreski tego typu: – – – – –  oddzielają od siebie trzy kategorie posiłków:

  • I: te, do których mam zakupione składniki,
  • II: te, na które mam ochotę i chcę je wplanować w mój tygodniowy jadłospis, ale muszę zakupić brakujące składniki,
  • III: inne dostępne opcje, spośród których mogę wybierać.*

* mogę, ale często pomysły na posiłki generują się same. Rzadko kiedy muszę przeglądać tą listę w poszukiwaniu inspiracji. Ew. poszukuję czegoś na co wpadłam i tak sama, a wiem, że jest na liście i przesuwam to do odpowiedniej kategorii wyżej 🙂

Planując bądź robiąc zakupy online przeglądam tą tablicę i na podstawie kategorii II zamawiam produkty bądź wpisuje je na odpowiednią listę w Google Keep. Jeśli mam wszystkie produkty – posiłek ląduje w kategorii I.

W ciągu tygodnia zależy mi by mieć 6-7 opcji obiadów i co najmniej tyle opcji jeśli idzie o pozostałe posiłki.

Każdego wieczoru zaglądam do tablicy i wybieram opcje do listy „Dziś”. To menu na następny dzień. Dzięki temu na bieżąco jestem w stanie korygować powstałe braki albo dodawać nowe opcje.

Planowanie jadłospisu w ten sposób + tworzenie list zakupowych w Google Keep + zamawianie zakupów online zajmuje mi średnio 45 min – 1,5h tygodniowo i zapewnia większość zaopatrzenia.

 

Nie planuję jadłospisu z góry na cały tydzień. Takiego podejścia też próbowałam – nie sprawdziło się u mnie z kilku powodów:

  • ciężko z góry założyć, ile będę miała czasu na gotowanie danego dnia, a zwłaszcza założyć to tydzień wcześniej,
  • ciężko założyć, czy ktoś nie zje danego składnika zanim wezmę się za konkretne danie (swojego czasu potrafiłam wkurzyć się na mężą, jeśli zjadł mi ser, który przecież miał być do spaghetti – teraz nie jest to problemem 😛 ),
  • już nie mówiąc o tym, że chciałam mieć swobodę wyboru czy jutro zjem makaron, ryż czy ziemniaki, a nie narzucony z góry schemat (ogólnie lubię schematy i stabilność, ale akurat nie tutaj).

 

Wbrew pozorom posiłki, które spożywamy lubią się powtarzać. Także tablica nie rozrasta się aż tak bardzo jakby się mogło wydawać. Wiadomo, że najbardziej zróżnicowane są obiady. Dlatego tutaj rozbiłam je na dwa elementy: danie główne oraz dodatki. Za dodatki uznałam: zupy, surówki, sałatki oraz ziemniaki, ryż czy makaron.

Planowanie tego typu można wykorzystać do planowania pełnego tygodniowego jadłospisu bądź np. tylko obiadów.

 

Jeśli chodzi o finanse byłam zadowolona póki nie przeczytałam ile Oszczędnicka wydaje na jedzenie 😛 Co nie zmienia faktu, że ogólnie planowanie jadłospisu znacząco zmniejszyło nasze wydatki na jedzenie (niestety nie jestem w stanie przedstawić liczb i oszczędności, gdyż w ten czy inny sposób planuję posiłki od 2-3 lat).

 

Dla zainteresowanych przygotowałam i udostępniłam tablicę do planowania jadłospisu z Trello. Możecie ją łatwo skopiować na swoje konto – opcja: „Skopiuj tablicę” w menu po prawej.

 

Planujesz posiłki czy raczej podejmujesz decyzję na bieżąco? Masz jakiś system, który się sprawdza?

Wiesz ile wydajesz na zakupy spożywcze miesięcznie? To naprawdę mogą być spore kwoty i miejsce na duże oszczędności 😉

 

P.S. A jeśli ktoś wolałby bardziej analogowy sposób planowania posiłków i szablon do tego, natknęłam się na ciekawy artykuł u Zorganizowanej. Polecam 🙂