zeszyt mój plan

Zbliża się koniec roku. Dla wielu osób to okres podsumowań i nowych planów. Wyznaczania celów na kolejne 12 miesięcy. Próba realizacji tego, za co nie udało nam się zabrać wcześniej. Nadzieja, że następny rok będzie jeszcze bardziej udany.

Zastanawiające jest, ile osób przywiązuje wagę do takich początków. Początek tygodnia, miesiąca, a zwłaszcza początek roku. Tabula rasa, czysta karta. Wyznaczamy cele, obiecując sobie, że tym razem się uda. I przystępujemy do ich realizacji.

Pamiętam, jak dwa lata temu mogłam obserwować to zjawisko na siłowni, gdy sama (naprawdę przypadkiem) wybrałam styczeń jako moment „wzięcia się” za siebie pod kątem fizycznym. Pierwszy miesiąc był naprawdę tłoczny. Kolejny już trochę mniej… i mniej… Do marca nie wiem czy połowa osób chodziła dalej.

Potem i ja zmieniłam klub, ale kontynuowałam treningi do października, kiedy to okazało się, że jestem w ciąży. Teraz powoli znowu spróbuje znaleźć czas w swoich planach i na obszar aktywności fizycznej.

Planowanie najbliższych celów jeszcze przede mną. Nie zaczynam 1 stycznia. Dawno już przestałam wiązać moje plany z tą datą. Choć Nowy Rok i mnie nastraja do myślenia o celach, wizji życia, itd. Jak wiele innych „dużych” wydarzeń. Skończenie studiów. Co dalej? Złożenie wypowiedzenia w pracy. Co dalej? Powrót na etat. Co dalej? Ciąża i Dziecko…. tak, to był zdecydowanie moment weryfikacji wielu planów i celów.

Nie mam postanowień noworocznych. Mam pewną wizję, cele długoterminowe i krótkoterminowe. Im bliżej dnia dzisiejszego tym bardziej konkretne zadania.

Co ma to wszystko wspólnego z planowaniem 12-tygodniowym? Otóż w podejściu tym nie planujesz celów na cały rok, za które weźmiesz się w styczniu i może listopadzie. Planujesz najbliższe 12 tygodni. I to tak dokładnie, że już od pierwszego tygodnia zaczynasz działać 🙂 A już po 12 weryfikujesz jak Ci poszło.

Nie znaczy to, że masz teraz zrezygnować z postanowień noworocznych, które tak kochasz. Ale możesz zwiększyć szanse ich realizacji zaprzęgając do nich jeszcze plan 12-tygodniowy.

Jak dla mnie działa idealnie!

Seria nt. planowania 12-tygodniowego obejmuje następujące artykuły:
- Plan 12-tygodniowy: Informacje na start [początek serii] (ten)
- Plan 12-tygodniowy – dlaczego?
- c.d.n.

Nettelog eksperymentuje

Od kiedy prowadzę tego bloga muszę się mocno powstrzymywać, by nie testować i sprawdzać wszystkich informacji, na jakie trafiam, wszystkich narzędzi jakie mi polecacie. W sumie nawet założyłam dwie kategorie, w których dzielę się z Wami wynikami testów i eksperymentów.

Nettelog testuje & Nettelog eksperymentuje

Testowałam już takie aplikacje jak Todoist, IFTTT i Microsoft Money. Wszystkie wylądowały w moim systemie i nadal mnie wspierają. Za Waszą namową wypróbowałam również Slack’a – który również został. Ale akurat o nim jeszcze nie pisałam (zapisuje na później).

Eksperymenty też już przeprowadzałam (Bullet Journal, plan 12-tygodniowy). W obu przypadkach zebrałam bardzo wiele doświadczeń oraz notatek. Bullet Journal nie sprawdził się w moim przypadku (może jestem zbyt nieanalogowa 😉 ), ale plan 12-tygodniowy był strzałem w dziesiątkę.

Co więcej wiele osób pyta mnie o to, na czym to polega. A po wytłumaczeniu idei – o dużo więcej informacji, by wdrożyć go w swoje życie.

Logiczne jest, że zamiast po raz dwudziesty pisać na ten temat wolałabym odesłać takie osoby do jakiegoś artykułu. Tym bardziej, że obiecałam podzielić się wnioskami z jego działania.

No to czas start 🙂 Spodziewajcie się całej serii artykułów w temacie planu 12-tygodniowego. Pamiętajcie jednak, że to moja modyfikacja planu. Nie wprowadzałam go 1:1. Dostosowałam go do siebie. I nadal dostosowuje. Powiem jednak na czym bazowałam. Każdy z Was może wykorzystać przedstawione informacje i pójść trochę w inną stronę.

Pamiętajcie, że narzędzia, techniki, metody mają Wam służyć, nie Was ograniczać.

Czytając ten i kolejne artykuły w temacie pamiętajcie o tym, że sama dopiero wprowadzam ten plan w życie. Mocno go modyfikuje pod swoje potrzeby, testuje różne podejścia. Nie wypowiadam się z punktu widzenia eksperta działającego z tym planem już po raz nie wiem który. Właśnie dobiega końca moja pierwsza iteracja. Piszę moje spostrzeżenia, porady, uwagi. Za pół roku, rok mogę stwierdzić, że popełniłam naprawdę głupie błędy. Ale może dzięki temu, Wam uda się ich uniknąć?

 

Plan 12-tygodniowy: Od czego zaczęłam?

Pomysł planowania 12-tygodniowego zaczerpnęłam od Dominika z bloga Near Perfect Performance.

Nie wiedziałam nawet, że istnieje coś takiego póki nie przeczytałam artykułu: Planowanie na 12 tygodni zamiast 12 miesięcy – niech każdy tydzień się liczy. Pomysł zaczerpnięty jest z książki The 12 week, którą mam już na liście lektur na 2017 rok 😛 Zastanawiam się czy jej lektura nie oszczędziłaby mi pewnych problemów przy wprowadzaniu tego planu.

Zanim zaczniesz realizację tego planu, bardzo ważne jest by mieć rozpisaną wizję życia oraz obszary, nad którymi chcesz pracować. Miałam już jakąś wizję i wyznaczone obszary, ale i tak musiałam to doszlifować zanim przeszłam do dalszych kroków.

Bardzo pomocne okazały się dla mnie artykuły (również autorstwa Dominika) w Pathbook’u – „Powiąż swoje następne zadanie z Twoją wizją życia” – część I, część II. Krok po kroku przeszłam od wizji życia, poprzez obszary, cele długoterminowe, cele krótkoterminowe do zadań na najbliższe 12 tygodni. Naprawdę świetnie rozpisane.

 

Na co musisz się przygotować?

Twój pierwszy plan będzie prawdopodobnie do kitu 😛 Będzie się zmieniał w trakcie iteracji i to znacznie. Nie próbuj z tym walczyć. Straciłam wiele nerwów przez to, że najzwyczajniej w świecie przeceniłam co mogę zrobić w ciągu 12 tygodni.

Zazwyczaj ludzie przeceniają to, co mogą zrobić w ciągu roku, a nie doceniają tego, co mogą osiągnąć w ciągu dziesięciu lat.

Jim Rohn

Ucz się na moich błędach – pogódź się z tym. I tak zrobisz więcej w ten sposób niż nie zakładając celów i zadań na każdy kolejny tydzień. Sprawdziłam 🙂

Myślę, że u mnie duże znaczenie ma również to, że jako mama kilkumiesięcznego dziecka zdecydowanie nie mogę robić tyle ile udawało mi się realizować wcześniej. Może kiedyś pochwalę się (?) jak wyglądał mój kalendarz przed ciążą. Praca, siłownia, kursy, szkolenia, prywatne projekty realizowane w weekendy. Nie musiałam, lubiłam to. Ogólnie kocham swoją pracę, kocham programować, o czym często wspominam 😉 Kocham również realizować swoje cele.

Wyznaczyłam sobie 7 obszarów, którymi chciałam się zająć. To też było za dużo. Na starcie powinnam zacząć od jednego, może trzech? Zastanawiam się czy 7 to nie za dużo nawet przy drugiej iteracji. Rozważę wkrótce.

Nie skupiaj się na narzędziach! Dominik proponuje Szablon do planu 12-tygodniowego. Można wykorzystać wersję w Goalscape lub Excel’u. Wystarczy na start. Nie kombinuj. Moje eksperymenty jeszcze opiszę, ale żałuję, że zamiast zobaczyć „jak działa ten plan”, ja tyle czasu straciłam na szukanie narzędzia nie wiedząc jeszcze czego potrzebuje.

Zresztą będzie cały wpis dotyczący błędów, które popełniłam. Przedstawiłam Wam skrótowo najważniejsze z nich.

 

Czego możecie się spodziewać dalej?

Po pierwsze odpowiem dłużej na pytanie: „Dlaczego?”. Dlaczego zaprzęgłam ten plan do działania? Co mi dał?

Przedstawię praktyczną implementacje tego planu w życiu. Co mnie wkurzyło? Jakie błędy popełniłam? Na co warto zwrócić uwagę? Jakie ma plusy, a co okazało się minusem?

Jak poszła pierwsza oraz kolejne iteracje tego planu? Co się zmieniło?

Artykuły będę publikować co 2-3 tygodnie, standardowo: w piątki.

 

Jak Ci się podoba ten sposób planowania?

A może go znasz i działasz już w ten sposób?