Niniejszy artykuł stanowi krótkie wprowadzenie do metody Getting Things Done (GTD), na której dość mocno opiera się mój system produktywności, a którą chciałabym Was zainteresować. Opisuję w nim metodę, jej podstawy, autora oraz od czego najlepiej zacząć, jeśli myślisz o jej wypróbowaniu bądź wprowadzeniu w życie. Przedstawiam również własne odczucia na jej temat, narzędzia oraz dodatkowe materiały.

Jest to również początek serii artykułów, które pojawią się na blogu nt. GTD. Postaram się, by były jak najbardziej praktyczne i wartościowe.

Seria nt. metody Getting Things Done obejmuje:

  1. Getting Things Done – wprowadzenie
  2. GTD – krok pierwszy: Kolekcjonowanie (gromadzenie)
  3. GTD – krok drugi: Analiza
  4. GTD – krok trzeci: Porządkowanie
  5. GTD – krok czwarty: Przegląd

c.d.n.

Getting Things Done (GTD)

To metoda zarządzania sobą w czasie opracowana przez Davida Allen’a. Opiera się na pięciu krokach (fazach):

  1. Kolekcjonowanie (spraw)
  2. Analiza
  3. Porządkowanie
  4. Przegląd
  5. Realizacja

Bardziej szczegółowo opiszę je w kolejnych artykułach, tymczasem w dużym skrócie:

Kolekcjonowanie spraw polega na oczyszczaniu umysłu i wyrzucaniu wszystkich tzw. „otwartych pętli” (innymi słowy spraw, które siedzą nam w głowie i którymi powinniśmy się zająć) z głowy. Faza analizy pozwala zdecydować co dalej z tymi sprawami (wpływającymi do naszego systemu) zrobić. Porządkowanie (jak sama nazwa wskazuje) układa te sprawy w naszym systemie. Przegląd zapewnia jego aktualność oraz podążanie w pożądanym kierunku. Ostatnim etapem jest Realizacja.

Kim jest David Allen? To amerykański specjalista ds. efektywnej organizacji i produktywności.

 

Od czego najlepiej zacząć?

Najlepszą podstawą była dla mnie książka Davida Allena „Getting Things Done, czyli sztuka bezstresowej efektywności. Od razu uprzedzam, że jest to pozycja, na którą potrzebujecie więcej czasu. Nie wystarczy jej przeczytanie od deski do deski. Warto wykonać wszystkie zawarte w niej zadania i wprowadzić w życie opisane zasady. To potrwa, ale rezultat może Was zaskoczyć.

Jest to też książka, do której warto co jakiś czas wracać. Sama przerobiłam ją w całości (prawie) dwa razy (a na potrzeby serii, którą rozpoczynam tym artykułem przysiądę do niej ponownie 😉 ).

 

Moje odczucia nt. metody GTD

Wykorzystanie jej kilka lat temu w moim życiu prywatnym uchroniło moje zdrowie psychiczne 😉 Przy milionie piętrzących się spraw (studia dzienne, praca na pełen etat, inne obowiązki) naprawdę potrzebowałam czegoś takiego. Zastosowanie metody GTD zmniejszyło napięcie, poziom odczuwanego stresu właśnie poprzez wyrzucenie pewnych spraw z głowy i zwalenie odpowiedzialności za pamiętanie „o wszystkim” na mój system. To naprawdę dobrze się sprawdza. Udało mi się odzyskać spokój umysłu, zwolnić i w końcu skupić się na tym, co tak naprawdę było dla mnie ważne. Widzieć i skupiać się na priorytetach, filtrować zadania. Pozwoliło mi lepiej wykorzystać czas. Dlatego pozostaję wierna tej metodzie.

Sam autor opisuje problem rozwiązywany przez GTD w następujący sposób:

„Z nadejściem nowego milenium ujawnił się pewien paradoks: ludzie podnieśli jakość swojego życia, ale jednocześnie sami windują swój poziom stresu, biorąc na swoje barki więcej obowiązków, niż są w stanie udźwignąć. To zupełnie jak jedzenie „oczami” – oczy wciąż by jadły, ale żołądek już nie może. Wielu ludzi jest w pewnym stopniu sfrustrowanych i zdezorientowanych, i nie bardzo wiedzą jak poprawić sytuację.”

~David Allen

Narzędzia

David Allen opisuje w swojej książce analogowe podejście, tj. teczki, kalendarz, itd. Jednak jako, że mój system produktywności jest mocno elektroniczny, także i tutaj znalazłam aplikację, która pomaga mi wykorzystywać GTD w życiu. Jest to Nozbe, o którym pisałam już kilkakrotnie na blogu.

 

Dodatkowe materiały warte polecenia

 

Co sądzicie o tej metodzie? Spotkaliście się z nią wcześniej? A może ją praktykujecie?

P.S. Pisząc ten artykuł doszłam do wniosku, że świetnym uzupełnieniem byłaby również recenzja książki David’a Allen’a – „Getting Things Done, czyli sztuka bezstresowej efektywności”. Dlatego postaram się przygotować ją dla Was już w maju 😉