Nie daj się złapać w pułapkę działania dla samego działania. Rozwoju dla rozwoju, w milionie kierunków naraz. Działaj, ale miej cel i patrzaj w cel! Inaczej obudzisz się na szczycie drabiny, na którą wcale nie chcesz wejść… Bardziej nieszczęśliwy niż kiedykolwiek.

Dlaczego łatwy dostęp do wiedzy może być Twoim przekleństwem?

Uwielbiam swoje kwalifikacje i wszechstronność. Uwielbiam rozmawiać z ludźmi na naprawdę wiele różnych tematów i mieć swoje zdanie. Czy to kwestie finansowe, technologiczne czy też marketing, psychologia, rozwój osobisty, książki, itd. Uwielbiam słuchać ludzi. Poniekąd takie rozmowy traktuje jako sposób na zdobywanie nowej wiedzy, poszerzanie horyzontów.

Uwielbiam być wszechstronna… i nienawidzę zarazem. Dobrze mieć ogólne pojęcie o wszystkim, ale są granice. Czasami zastanawiam się czy ten świat nie zmusza nas do „wiedzenia” zbyt wiele?

Na dodatek wiedzę mamy na wyciągnięcie ręki. Wystarczy sięgnąć. Tu kurs, tam podcast, a tu video. Blogi, vlogi, portale, newslettery. Niebo dla osób, które wciąż chcą wiedzieć więcej, rozwijać się. I zarazem piekło… Bo doba ma tylko 24 godziny, a czas życia jest ograniczony.

Kiedy byłam w podstawówce marzyłam o tym by być człowiekiem renesansu. Teraz czasami chciałabym się przenieść w tamte czasy. Bo „człowiekiem renesansu” w dzisiejszych czasach jest wielu z nas. Tylko wielu nie zdaje sobie z tego sprawy.

Wiedza na wyciągnięcie ręki jest błogosławieństwem i przekleństwem zarazem. Błogosławieństwem, gdy pomaga rozwijać się w kierunku, w którym chcesz. Przekleństwem, jeśli wiedzie Cię na manowce…

W jaki sposób?

Załóżmy, że kończysz kurs w zakresie kwalifikacji A. Wpada Ci w oko kurs w zakresie kwalifikacji B. Potem trafiasz na darmowy kurs w zakresie kwalifikacji C! Jak tu nie skorzystać? Jeszcze za darmo?

Świetnie, jeśli w tym ciągu A oznacza np. HTML, B = CSS, C = JavaScript (a Twoim celem jest np. bycie Front-end developer’em). Jednak zazwyczaj A = HTML, B = kurs szydełkowania (Twoja inna pasja), a C = kurs rysunku (bo zawsze było to Twoim marzeniem!).

Nie zrozum mnie źle! Marzenia trzeba spełniać. Trzeba do nich dążyć. Tylko czy na pewno w tylu kierunkach naraz?

Nie da się złapać kilku srok za ogon. Wiem, co mówię. Próbowałam. Nadal poniekąd z tym walczę. Gdybym mogła całe dnie spędzałabym na rozwoju.

Tak, dobrze rozumiesz. Jeden marzy o podróżach, inny o pieniądzach (no dobra, o tym każdy marzy – tylko kwoty się różnią :P). Ja marzę o tym, by móc wstać i podejmować się kolejnych zadań, rozwijać się, uczyć. Zrobić coś fajnego i ważnego zarazem. Dzielić się wiedzą i poszerzać ją.

Dlatego tak ważne jest dla mnie by wiedzieć jaki kierunek nadać swojemu działaniu. Organizuję się, bo nie lubię chaosu, ale także dlatego, by nie obudzić się na szczycie drabiny, którą przystawiłam nie do tej ściany.

 

Nadaję swojemu życiu kierunek i podążam w nim. Bo dawno temu uczyniłam pierwszy krok i dowiedziałam się CZEGO chce.

Nie powiem, że nie uległo to zmianie. Dużo się zmieniło. Nieraz musiałam korygować kierunek, nieraz też łapałam się na tym, że działając pobiegłam nie w tą stronę.

Ważne, by być w stanie w każdym momencie poświęcić to, kim jesteśmy, na rzecz tego, kim możemy się stać.”

~ Charles DuBois

Dążenie do celu nie jest prostą drogą. Ma wiele zakrętów. Ktoś kiedyś trafnie porównał je do jazdy samochodem nocą. Włączone światła oświetlają Ci drogę. Ale nie widzisz całej od razu, nie potrzebujesz. Potrzebujesz tylko tego krótkiego odcinka przed Tobą, by dotrzeć do celu.

Jednak musisz wiedzieć gdzie jest ten cel. Inaczej nigdzie nie dojedziesz, nawet jeśli będziesz się poruszać. Albo dojedziesz „gdzieś”…

Wracając do początku: uwielbiam się rozwijać, uwielbiam się uczyć. Kiedyś brakowało mi tylko jednego – kierunku. Ufałam autorytetom, które mówiły: ucz się tego i tego. I uczyłam się. Bardzo dużo, bardzo dobrze. Kiedyś byłam z tego dumna. Teraz żałuję… Żałuję czasu, który mogłam wykorzystać w bardziej sensowny sposób.

Potem kierunek nadałam sobie sama. I nadal muszę to robić. Inaczej tylko bym działała. A samo działanie rzadko daje pożądany efekt.

 

Ważne jest by mieć pewną wizję życia i to na jej podstawie decydować o własnych celach.

Zbyt wiele bodźców, zbyt wiele spraw walczy o naszą uwagę. Jesteśmy zalewani rzeczami, informacjami, których nie potrzebujemy zgłębiać, których nie chcemy, które nam nie służą (a często służą komuś innemu).

Ważne, by na to, co robimy patrzeć odgórnie, a nie reagować ad hoc. Inaczej łatwo wpaść w pułapkę działania dla samego działania, realizowania celów… ale nie własnych.

Zbliża się Nowy Rok. Czas tworzenia nowych planów, wyznaczania celów i postanowień noworocznych. Kiedy będziesz to robić miej z tyłu głowy, by to, co planujesz wspierało Ciebie, Twoje marzenia i Twoje cele. Prawdziwe cele. Zgodne z Tobą i Twoją wizją życia.

Zastanów się gdzie jesteś, a gdzie chciałbyś być?

Czy wiesz czego chcesz?

Czy działasz w kierunku osiągnięcia właśnie TEGO?

Bo co zrobisz jeśli odkryjesz, że przystawiłeś drabinę nie do tej ściany?