bogaty-albo-biedny

Książka początkowo wywołała u mnie mieszane uczucia. Cieszę się jednak, że pomimo pierwszego wrażenia nie przerwałam lektury. Teraz mogę powiedzieć tylko: „Wow!”.

Czego dotyczy książka „Bogaty albo biedny. Po prostu różni mentalnie”?

Schematów myślenia. Myślenia o pieniądzach.

Wg autora każdy z nas ma swój indywidualny schemat pieniędzy i sukcesu. Jeśli mamy problem z pieniędzmi – powinniśmy zacząć właśnie od swojej głowy. Problem nie równa się długi, itd. Problem zaczyna się wtedy, gdy Ci ich brakuje na to, by żyć po swojemu – bez ograniczeń. Dla jednego wolność dałby milion złotych dla innego – może dopiero miliard. Tak czy inaczej to książka dla większości z nas.

Właśnie to zaczynanie od głowy początkowo mnie zniechęciło. Autor poniekąd „programuje” nasze myślenie… nie lubię tego w książkach. Jedyny autor, którego „programowanie umysłu” dotąd mnie nie zniechęciło jest Anthony Robbins, od którego tak naprawdę zaczynałam swoje zainteresowanie tematem literatury rozwojowej lata temu.

Swojego czasu interesowałam się prawem przyciągania i afirmacjami. Jeśli ktoś nie wie o co chodzi, prawo przyciągania mówi o tym, że to o czym myślisz – ziści się. Wszechświat jest katalogiem, z którego wybierasz dowolną rzecz. A Wszechświat Ci ją daje.

O ile sama idea może mieć coś w sobie – zgadzam się, że w dużym stopniu przyciągamy to, o czym myślimy – o tyle siedzenie na tyłku i wpatrywanie się w zdjęcie miliona dolarów z myślą o tym, że to wystarczy by to dostać… to nie moja bajka 😉 Dlatego też nie do końca spodobały mi się afirmacje kończące każdy rozdział.

Z drugiej strony:

„Nigdy nie przyjmuj rad od osób, które nie osiągnęły tego, co ty chcesz osiągnąć.”

~ Bodo Schafer

Nie da się zaprzeczyć, że autor książki wiele osiągnął. Więc podważanie Jego porad przez taką osobę jak ja 😛 No cóż… może się dla mnie źle skończyć, np. finansowo. Bo skoro u Niego to zadziałało to może jednak warto spróbować?

Z myślą o tym kontynuowałam lekturę, która coraz bardziej mnie wciągała. Nadal nie jestem przekonana do deklaracji, ale pozostałe zasady zamierzam wprowadzić. A do lektury regularnie wracać.

Autor przedstawia tzw. zasady bogactwa oraz pokazuje jak stosowanie się do nich (lub nie) wpływa na naszą rzeczywistość finansową.

Najciekawsza jest II część książki, która przedstawia konkretne różnice w myśleniu bogatych i biednych. I wiecie… to naprawdę ma sens.

Po pierwsze, co dla mnie akurat jest oczywiste już od lat, ale nie jest to popularne podejście: tworzymy swoje życie. Wiadomo, są różne okoliczności, różne czynniki zewnętrzne wpływają na nasze życie. Ale życie nie powinno nam się przydarzać…

Życie jest jedno. Ja wolę je kształtować, dążyć do swoich celów, żyć po swojemu. Łamać stereotypy i nie godzić się, że jest jakie jest. A winy za to jak jest nie zwalać na okoliczności zewnętrzne, rodziców, środowisko. Bo na koniec nikt nie spyta jak zaczynałam, tylko jak skończyłam.

Ponieważ życie się nie przytrafia, także bogactwo rzadko komu po prostu się przytrafia. A niestety w naszej kulturze pokutuje jeszcze przekonanie, że jeśli ktoś się dorobił to na pewno: miał farta / lepszy start / oszukiwał (zaznacz odpowiednie). Ew. ma bogactwo, ale na pewno zdobył je jakimś kosztem. Np. zdrowia, szczęścia, rodziny. Oszukujemy się, że nie da się mieć wszystkiego. Że „albo albo”. Tymczasem autor mówi, że ludzie bogaci nie myślą „albo albo”, a raczej „i to i to”.

Nie zrozumcie mnie źle. Autor nie wmawia, że dochodzisz do bogactwa spacerkiem. Trzeba być gotowym, by cisnąć. Przez miesiące, czasami lata. Nie jest to łatwa droga. Ale ostrzega, by nie rezygnować już na starcie, w myśl przekonań zakodowanych w naszej głowie, że wolimy być szczęśliwi, zdrowi, kochani niż bogaci. Bo jedno drugiego nie wyklucza.

„Poświęć czas i energię na tworzenie tego, czego pragniesz. Gdy pojawią się przeszkody, zajmij się nimi, a potem szybko skoncentruj się znowu na swojej wizji. Nie sprowadź swojego życia do rozwiązywania problemów. Nie poświęcaj całego czasu na gaszenie pożarów. Kto tak robi, ten się cofa! Czas i energię poświęć na myślenie i działanie, które będzie cię stale posuwać do przodu, zbliżać do celu.”

~ T. Harv Eker

Podoba mi się również podejście typu: „Gotów, pal, cel!”. Dosłownie w tej kolejności. Chodzi o to, by nie przygotowywać się nie wiadomo ile do realizacji. Nie przewidzisz wszystkiego, więc zwlekanie z działaniem w myśl tworzenie planu idealnego jest tylko wymówką. Poświęcając dużo czasu na plany: a) ktoś może nas uprzedzić, b) jesteśmy mniej otwarci na korygowanie tego planu w trakcie – bo jak to, plan nad którym tyle pracowaliśmy, a teraz mamy skręcić w coś całkiem innego, skorzystać z innej okazji, która się pojawia? Ciężej też odpuścić, nawet jeśli plan nie przynosi oczekiwanych efektów.

„Przygotuj się najlepiej, jak umiesz, w tak krótkim czasie, jak to tylko możliwe; zacznij działać; koryguj działanie w jego trakcie”.

~ T. Harv Eker

oraz

„ „wejdź w korytarz”. Nigdy nie wiadomo, jakie drzwi się przed tobą otworzą.”

~ T. Harv Eker

By osiągnąć sukces nie musisz pozbywać się lęku. Musisz go oswoić. Strach nie może Cię powstrzymać przed działaniem. Musisz wyjść ze swojej strefy komfortu. I działać! Bo:

„naprawdę rozwijasz się tylko wtedy, gdy znajdujesz się poza strefą komfortu”

„Największym błędem, jaki popełnia większość ludzi, jest to, że zanim zaczną działać, czekają aż lęk ustąpi lub zniknie. Tacy ludzie zazwyczaj czekają w nieskończoność”

~ T. Harv Eker

Wg autora ważną rolę odgrywa sposób w jaki myślimy (i trudno się z tym nie zgodzić). Jednak autor nie przekonuje nas by negatywne myśli zastąpić pozytywnymi, lecz mocnymi.

„Według mnie, ludzie stosują pozytywne myślenie, żeby udawać, że wszystko jest w najlepszym porządku, podczas gdy tak naprawdę sądzą, że nie jest. W przypadku mocnego myślenia rozumiemy, że wszystko jest neutralne, że nic nie ma znaczenia poza tym, które sami nadajemy, że sami będziemy tworzyć swoją opowieść i nadawać wszystkiemu sens.”

~ T. Harv Eker

To tylko nieliczne porady z lektury. Uważam, że każdy może z niej wynieść coś dla siebie. Naprawdę daje do myślenia.

Recenzję zakończę chyba moim ulubionym cytatem:

„Gdyby trzydziestometrowy dąb miał umysł człowieka, wyrósłby najwyżej na wysokość trzech metrów!”

~ T. Harv Eker

 

Link do strony książki na Ceneo.

Dziewiąta recenzja w ramach mojego osobistego wyzwania książkowego.

 

Jak sądzisz jakie przeznaczenie gotuje Ci Twój schemat pieniędzy? Może warto go przemyśleć?

Co sądzisz o lekturze?

 A może masz ją już za sobą? Podzielisz się wnioskami?