Jak wiesz, planuję swoje cele w odcinkach 12 tygodniowych. Wyznaczam swoje cele na 12 tygodni, działam przez ten okres i na koniec rozliczam się: Co się udało? Co się nie udało? Jakie wnioski mogę z tego wyciągnąć?

Oczywiście fajnie by było realizować plan w 100%. Jednak standardem jest dla mnie, że wyznaczam tych celów za dużo i zazwyczaj są obszary, w których notuje mniejsze i większe sukcesy.

Niestety w moim przypadku mniej celów =/= większe szanse ich osiągnięcia. Odkryłam, że im mniej celów wyznaczam – tym mniej robię. Wolę więc 50% z planu na 60 celów niż 50% przy dziesięciu celach 😛 (liczby wybrane losowo) Można by powiedzieć, że realizacja odpowiednich 5 celów jest lepsza niż 30 mniej ważnych, ale to też się u mnie nie sprawdza.

Lubię mieć pewien margines. Może dlatego, że priorytety się zmieniają i lubię mieć świadomość, że część z tych celów będę mogła wykreślić? Zrezygnować? W trakcie.

Kto wie, może z czasem uda mi się zmniejszyć ten margines.

Oczywiście idealnie by było tak wybrać te cele, by w odcinku czasu 12 tygodni nic nie eliminować.

Planowanie w podejściu 12 tygodniowym stosuję po raz szósty, może przy pięćdziesiątej iteracji moja celność wyboru celów też się zmieni 😉

 

Przeszło 12 tygodni temu podzieliłam się z Tobą planem na najbliższą iterację (do 13.05.). Przyszedł czas rozliczenia 🙂 Jak mi poszło?

Przygotuj duuuuużą kawę, będzie baaaardzo długo 😀

Wpis napisałam dużo wcześniej, jednak musiałam znaleźć czas, by go dopracować – o, ironio, zawsze ten czas 😛 Akurat z końcem maja pochłonęły mnie przygotowania do startu kanału na Youtube i drugie urodziny córeczki 😉 Odczucia, opinie, wnioski – wszystko to zostało w większości napisane miesiąc wcześniej.

 

Plan na najbliższe 12 tygodni (część spośród celów) + Rezultaty

Obszar: Programowanie

Cel: Aplikacja Dashboard + 12 weeks (Angular 5+).

  • zaimplementowane wszystkie widoki aplikacji, łącznie z widokiem ustawień (widoki, logika może jeszcze nie w pełni działać)
  • zacząć z niej korzystać prywatnie do planowania i rozliczania iteracji planu 12-tygodniowego ß i to tak naprawdę określi czy cel jest osiągnięty, jeśli będę z niej korzystać prywatnie.
  • dodawać kolejne funkcjonalności na podstawie potrzeb

 

Rezultat: 0%

Dopiero pisząc dzisiejszy artykuł zorientowałam się, że cele jeśli chodzi o aplikacje umieściłam w kolejności odwrotnie proporcjonalnej do kolejności realizacji. Nad aplikacją do planowania 12-tygodniowego zamierzałam przysiąść na końcu – co niestety nie nastąpiło. Aplikacja do planowania menu i list zakupów pochłonęła większość mojego czasu i rezultatów w obszarze Programowania.

 

Cel: Aplikacja finansowa (Python).

  • skrypt analizujący dane z MSMoney (CSV), zwracający wyniki w postaci CSV
  • testy dla aplikacji
  • analiza finansowa od lipca 2017 do min. lutego 2018 (pod kątem potrzebnych mi danych 🙂 uszczegółowione gdzie indziej 😉 ) ß jednoznacznie określony cel – przeanalizować pewne dane, albo działa albo nie.

 

Rezultat: 0%

Totalne zero. Jak powyżej, skupiłam się nad Meals Plannerem. Ogólnie w obszarze Programowania nie udało mi się poświęcić tak dużo czasu jak planowałam. Na niekorzyść tego punktu wpłynęła również zmiana założeń. Chciałam wykorzystać ten projekt, by lepiej poznać Pythona (język programowania), którego na chwilę obecną tylko „liznęłam”. Niestety, nastąpiła zmiana priorytetów. Aplikację wykorzystam do rozwijania kwalifikacji w innym stosie technologicznym 🙂 (m.in. NodeJS, MongoDB/Cassandra – dla zainteresowanych :P).

 

Cel: Meals Planner

  • zaimplementowane wszystkie widoki aplikacji, łącznie z widokiem ustawień (widoki, logika może jeszcze nie w pełni działać)
  • zacząć z niej korzystać prywatnie do planowania menu ß i to tak naprawdę określi czy cel jest osiągnięty, jeśli będę z niej korzystać prywatnie.

Tutaj chciałabym również wypuścić MVP. Ale obawiam się, że 12 tygodni to nadal będzie za mało, by ją skończyć.

 

Rezultat: 90%

Zaczęłam korzystać z aplikacji prywatnie. Zaplanowałam jadłospis, wygenerowałam listę zakupów. Za jakiś czas planuje poświęcić jej wpis bądź video na Youtube, by pokazać status, aczkolwiek spełnia już minimalne wymagania, by ułatwiać życie zamiast je utrudniać (i planowanie jadłospisu oraz zakupów).

Na MVP to jednak za mało. Nie wiem jednak czy MVP wyląduje w moich celach na najbliższe 12 tygodni… Sama aplikacja na pewno. Zamierzam ją dalej rozwinąć, uporządkować i udostępnić pierwszym osobom.

 

Cel: Rozwój kwalifikacji programistycznych

Taktyki (wybrana część):

  • Kursy online:
    • Pluralsight – min. 10h (póki mam dostęp! to płatna platforma)
    • AngularJS pack (3 kursy) od Todd Motto – progres – min. 80%
  • Algorytmy:
    • Hackerrank – min. 4h

 

Rezultat: 21%

Pluralsight – 1,5h / 10

AngularJS pack (Todd Motto) – 10% 🙁

Hackerrank – 1,5 h

W przypadku Pluralsight niestety subskrypcja wygasła mi szybciej niż myślałam. Nie mam usprawiedliwienia dla statusu celów następnych. Ponadprogramowo spędziłam 2,5h na Codility 😉

 

Cel: Min. 60 godzin programowania.

Co mam nadzieję będzie rezultatem pośrednim innych moich działań.

 

Rezultat: 30%

Pomimo niezłych wyników powyżej nie udało mi się osiągnąć planowanych 60h. Wynik to zaledwie 18h programowania „po godzinach”. To niestety nawet nie połowa 44h z poprzedniego okresu.

 

Rezultat ogólny w obszarze Programowanie:

Najbardziej zadowolona jestem ze skończonej aplikacji do planowania jadłospisu oraz list zakupowych. Względnie skończonej, ale przynajmniej na tyle, bym mogła z niej korzystać.

Ogólnie aplikacje nie pisze „ot, tak sobie”, mają mi pomagać w danych obszarach. Inwestuje czas by zyskać czas. Planowanie jadłospisu, list zakupowych to dla mnie masakra. Jeśli tego nie robię (np. z braku czasu) muszę w tygodniu latać po sklepach, bo „tego nie ma”, „tamtego nie ma”. Tracę czas. Jeśli to robię – też muszę chwilę zainwestować. Mam nadzieję, że aplikacja skróci czas tygodniowej inwestycji czasu, zmniejszy wydatki na zakupy wywołane brakiem produktów na posiłki do pracy. Muszę przyznać, że mocno motywuje mnie plan. Jeśli go nie mam kończy się na słodkich bułkach i jogurcie z Biedronki na śniadanie 😉

Jednocześnie jest to chyba najgorszy okres, jeśli chodzi o ilość godzin spędzonych na programowaniu „po godzinach”.

 

Obszar: Blogowanie.

Blogowe: NetteCode

Cel: Seria „Tworzenie aplikacji webowych” – sezon III.

  • skończyć pisanie
  • skończyć nagrywanie
  • wejście z tutorialami na Youtube
  • rozpocząć publikacje na blogu

 

Konkret? Konkret. Czy trudno będzie mi określić czy zadanie zostało zrealizowane? Nie.

 

Rezultat: 20%

Ogólnie cały projekt pt. Youtube uległ opóźnieniu. A to nad nim się skupiałam. Tutorial musiał poczekać. + Kanał na Youtube nie wystartował przed 13.05. (wystartował 1. czerwca)

 

Cel: Prowadzenie bloga NetteCode.

  • 12 nowych wpisów opublikowanych w okresie iteracji.
  • 1 poprowadzony Live.
  • 5 wpisów napisanych z wyprzedzeniem.

 

Rezultat: 50%

Plus-minus. Ogólnie opublikowałam tylko 5 z planowanych 12 wpisów. Mój czas pochłonęły „przygotowania”. Nie poprowadziłam planowanego Live’a – choć do ostatniej chwili łudziłam się, że dam radę to zrobić. Za to mam więcej niż 5 wpisów napisanych z wyprzedzeniem – część w połączeniu z tutorialami video.

 

Cel: Cykl wywiadów z programistami w różnych obszarach.

  • przygotuj pytania
  • wyślij zapytania o udział
  • wystartuj z publikacjami

 

Rezultat: 33%

Przygotowałam pytania.

 

 

Rezultat ogólny w obszarze Blogowanie: NetteCode:

Słabo, słabo, słabo. Wszystko kręciło się głównie wokół Youtube i wejścia na niego. Może kiedyś podzielę się dobrymi radami dla osób to planujących. Przyznam, że wchodzę w medium, którego sama za dobrze nie znam, na którym sama rzadko przebywam… i jestem przerażona.

[update: 23.06.] Dla zainteresowanych: mój kanał na Youtube i pierwsze nagrania.

 

Blogowe: Nettelog

Cel: Regularne publikowanie.

  • 4 nowe opublikowane wpisy
  • 5 wpisów w zapasie
  • jeden nowy wpis napisany na blog Nozbe

 

Rezultat: 90%

Tutaj niestety umknął cel nr 1. Sporo publikowałam w lutym (ze względu na urodziny bloga) i tak naprawdę już wtedy zaliczyłam ¾ wpisy. A potem cisza… Zwłaszcza kwiecień był dla mnie ciężki pod wieloma względami. Wiele zadań oberwało. Ostatni czwarty wpis ukazał się w połowie maja…

Wpisy:

Drugie urodziny bloga!

Drugi rok na blogu – w liczbach 🙂

Mój plan na najbliższe 12 tygodni

Udostępnianie zdjęć z wykorzystaniem Dysku Google

Napisałam również artykuł na blog Nozbe, a co więcej zdążył się już on ukazać – 7 kroków do zwiększenia Twojej codziennej produktywności

Przysiadłam do kolejnych pięciu tematów kolejnych publikacji. Są w mniejszym lub większym stopniu skończone.

 

Obszar: Rozwój fizyczny, forma.

Cel: Określona aktywność fizyczna.

  • zaczynam od treningów obwodowych, 3 x w tygodniu,
  • miesiąc później planuję wejść na siłownię i zacząć trening sylwetkowy,
  • cardio:
    • rowerek – min. 50 km
    • orbitrek – min. 20 km
  • planuję też znaleźć jakieś zajęcia zumby, na której od dawna nie byłam, a swojego czasu uwielbiałam <3 (era jeszcze przed ciążą).

 

Rezultat: 0%

To pozostawię bez komentarza… Nawet inwestycja w kartę Multisport, która miałam nadzieję mnie zmotywuje – nie dała rady. Zwłaszcza kwiecień miałam zawalony niespodziewanymi zadaniami, w efekcie, gdy miałam dzień wolny – połowę spędzałam „w drodze”, drugą połowę przeznaczając na inne zadania. Do tego celu wrócę na jesieni. Nie widzę dla niego czasu w najbliższych miesiącach.

 

Literatura na najbliższe 12 tygodni (z różnych obszarów):

Wyniki – czcionka pochyła.

W toku – skończyć:

Udało się:

Nadal w toku:

 

Nowe:

Udało się:

Nadal w toku:

 

Powtórzyć/przewertować/przeczytać ponownie:

Udało się:

Nadal w toku:

 

Tutaj trochę pokrzyżował mi szyki jeden „drobny” problem – uszkodzenie (erozja) rogówki oka, wykryte niestety już po miesiącu odkąd zaczęło utrudniać mi życie… Podczas pierwszej kontroli wina poszła na nagłe pogorszenie wzroku (1 dioptria w dół na lewym oku) przez co czytanie książek było dla mnie większą katorgą niż przyjemnością.

Szczęście w nieszczęściu w pewnym momencie stan oka się pogorszył, a erozja została wykryta. Leczenie szybko przyniosło skutek, a ja mogłam wrócić do książek <3 Rozpoczynając od pozycji spoza planu – „Zaufanie czyli waluta przyszłości”, Michała Szafrańskiego, której nawiasem nie miałam w planach na ten okres tylko i wyłącznie dlatego, że nie spodziewałam się jej dostać przed 13.05.

Niestety, wszystkiego nie da się przewidzieć 🙂 Uraz oka jest jedną z takich rzeczy. Część powyższych lektur przeszło na następny plan 12-tygodniowy.

 

Wdrażane nawyki (część):

  • 1,5 l wody dziennie,
  • codzienne „ziółka”: mięta, melisa,
  • jedna kawa dziennie (co naprawdę jest dla mnie mega wyzwaniem!),
  • codziennie 1 szkl. Muszynianki (magnez),
  • zero słodyczy,
  • zero fast foodów.

Min. 4 tygodnie w przypadku każdego.

 

Rezultat:

Najłatwiej poradziłam sobie ze słodyczami. Widzę też, że mimo zakończonej pracy nad nawykiem nadal jem ich mało. Taki „detoks” od czasu do czasu naprawdę pomaga.

Bez problemu też nawykłam do codziennego picia min. szklanki mięty. I widzę bardzo pozytywne efekty (pod kątem samopoczucia). Walczę za to z piciem melisy 😛 Ponieważ staram się wyrobić nawyk by robić to przed snem… nie zawsze pamiętam o tym kroku rutyny. Zwłaszcza gdy niespodziewanie usnę z córeczką podczas wieczornego usypiania 😉

Bez problemu trzymam się codziennego picia min. jednej szklanki Muszynianki. Nawyk na dobre zakorzenił się w moim planie dnia.

Ale 1,5 l wody okazało się wyzwaniem ponad miarę 😛 Niektórym z Was może się to wydawać śmieszne – ale naprawdę sprawdźcie ile „czystej” wody naprawdę pijacie (gdzie „czysta” = nie licząc kawy, herbaty, soków, zup, itp.). Aktualnie obniżyłam cel i staram się wyrobić nawyk picia min. 1 l wody dziennie.

Przestałam się łudzić, że jestem w stanie pić jedną kawę dziennie 🙁 Jestem kawoholikiem 😛

Uświadomiłam też sobie ile kasy przepuszczamy na fast food’y… Tym bardziej chcę wypracować nawyk unikania jedzenia fast food’ów – widzę korzyści nie tylko zdrowotne. Myślałam jednak, że będzie łatwiej.

 

Kolejną iterację planu 12-tygodniowego uznaję za zakończoną 🙂

W artykule przedstawiłam Wam część spośród rzeczy, z którymi się zmagałam w tym okresie. Były również inne obszary jak i cele. Suma summarum plan oceniam na wykonany w 52%. I jest to wynik fatalny.

W zasadzie okazało się, że wybrałam najgorszy możliwy okres do podzielenia się planem. Weszło tu dużo ponadprogramowych zdarzeń, w tym wspomniane uszkodzenie rogówki oka (miesiąc wyjęty z życia). Był to też okres bardzo wyjazdowy, a jednak przy pracy etatowej na co dzień oraz dziecku, weekendy dużo mi wcześniej dawały 😉

Tym, co jednak zawaliło najbardziej było to, że w pewnym momencie odcięłam się od przeglądów, celów, zadań i wyników (podręcznikowy błąd)… Odcięłam się na tydzień czy dwa, sprawdziłam, odcięłam się ponownie. Brakowało mi czasu, więc myślałam, że lepiej będzie skupić się na realizacji niż sprawdzaniu. Myliłam się. Widzę to wyraźnie w kolejnej iteracji.

Dlaczego się odcięłam? Ponieważ system, który stosowałam – skądinąd dobry, ale był mocno rozbudowany, a przez to – czasochłonny. A czasu mi właśnie brakowało…

Wraz z początkiem kolejnej iteracji wróciłam do korzeni – stworzyłam Excela, bazującego na założeniach aplikacji, którą chciałam zbudować dla planowania 12-tygodniowego. Cele na całą iterację wylądowały ponownie w Nozbe. Taki system sprawdza się o niebo lepiej! Zobaczymy jakie przyniesie rezultaty 😛

Dlaczego uważam, że planowanie w ten sposób ma sens, mimo że widać, że nie udało mi się zrealizować sporej części planów? Ponieważ gdyby nie to planowanie – pewnie nie zabrałabym się nawet za połowę. Planowanie w ten sposób zdecydowanie popycha moje plany do przodu. Odpowiednie plany, nie milion pomysłów po drodze.

Plan na najbliższy okres? Tym razem zachowuje dla siebie 😛 Niestety nie planuję dzielić się wszystkimi kolejnymi iteracjami – nie sądzę, by miało to jakąś wartość dodaną. Za to postaram podzielić się swoim aktualnym systemem. Ale kiedy już przejdzie próbę ogniową w postaci trwającej iteracji.

Uff… na dziś to już koniec 🙂 Ciąg dalszy wpisów w temacie planowania 12-tygodniowego nastąpi.